Nocny Rower Nocny Rower   Nocny Rower
nocnyrower nocnyrower.com NR
Oficjalna strona Nocnego Roweru metjus.com
www.metjus.com
grono Nocny Rower
Metropolitan Rower
  02/08/2006 01:28:09 ::: link ::

1 sierpnia wieczorem pod Metropolitanem stawiło się 22 cyklistów, by wspólnie uczcić pamięć uczestników Powstania Warszawskiego.

Trasę wytyczył Dżony, który też przy każdym postoju wygłaszał stosowne pogadanki historyczne. Najpierw obejrzeliśmy szczątki przedwojennego mostu Poniatowskiego, następnie przejechaliśmy pod Prudentialem i Pastą, by dotoczyć się pod Muzeum Powstania, gdzie powitały nas zamknięte bramy. Pojechaliśmy więc w kilka miejsc pamięci na Woli i wróciliśmy na Stare Miasto, pod pomnik Małego Powstańca. W większości miejsc zostawiliśmy zapalone znicze.

Trasa była krótka i spokojna - ok. 23 km ze średnią ok. 17 km/h.

Bardzo wszystkim dziękuję, szczególnie przewodnikowi i wszystkim, którzy wzięli światełka (czyli samemu sobie).
     
  pancygaro komentarze (22)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  29/07/2006 06:38:45 ::: link ::

Rekordowo długi Nocny Rower odbył się i liczył sobie około 105 km długości.

Na pl. Piłsudskiego stawiło się 21 śmiałków, którzy chcieli wziąć udział w tej eskapadzie. Stamtąd potoczyliśmy się Traktem Królewskim, Trasą Siekierkowską, Wałem Miedzeszyńskim i dalej przez Otwock i Karczew. Przejechaliśmy przez wiecznie remontowany (ale już dość płaski) most w Górze Kalwarii i na rondzie skręciliśmy w lewo, na Czersk.

Czersk powitał nas niegościnnie, bo brama zamku była zamknięta (czego oczywiście mogliśmy się spodziewać). Posiedzieliśmy więc na ryneczku oddając się konsumpcji suchego prowiantu, tradycyjnym dysputom rowerowo-anorektycznym i niewybrednym żartom. Miło było, ale się zrobiło zimno, więc ruszyliśmy przez Konstancin do Warszawy.

Droga minęła nam sielsko. Na tyle sielsko, że na Sobieskiego załoga stwierdziła, że po przejechaniu ok. 90 km ma jeszcze ochotę na oglądanie wschodu słońca na tarasie widokowym. Pojechaliśmy więc na Gnojną Górę, ale spotkał nas zawód, bo słońce nie wrzuciło nawet drugiego blatu i strasznie powoli się wyczołgiwało znad horyzontu. Kiedy już wylazło, wróciliśmy pod Metropolitana, gdzie rozwiązaliśmy to nielegalne zgromadzenie.

Było naprawdę wspaniale - w miarę szybko, całkowicie abstynencko i bezawaryjnie, sympatycznie i wesoło. Wszystkim uczestnikom serdecznie dziękuję, a kto nie pojechał, ten ziom wąsaty i basta!
     
  pancygaro komentarze (186)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  09/07/2006 13:06:06 ::: link ::

Przebierany Nocny Rower odbył się w wyjatkowo kameralnym składzie. Potencjalnych uczestników odciągnęły wyjazdy i mecz o trzecie miejsce na mundialu, część na pewno zmordował upał. Pod Metropolitanem pojawiło się tylko pięcioro największych twardzieli w strojach jeszcze większych twardzieli. Byli to: Cyberkot w stroju kota, Drzimi w stroju Dziwki, Chomick przebrany za pirata, Polska Złota Młodzież jako farmaceuta i Pan Cygaro w swoim ulubionym wdzianku starej dewotki.

Pojeździliśmy trochę po centrum miasta, przyciągając zdziwione spojrzenia i wywołując pełne zachwytu okrzyki warszawiaków. Urządziliśmy sobie sesję zdjęciową na Nowym Świecie (jej efekty można podziwiać tu), po czym udaliśmy się na Nocną Masę Krytyczną, żeby zadziwić również cyklistów. Co się nam zresztą świetnie udało.

Bardzo dziękuję wszystkim przybyłym i wszystkim życzliwie komentującym.
     
  pancygaro komentarze (31)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  03/06/2006 04:32:01 ::: link ::

Wariacki Nocny Rower doszedł do skutku. Pod Metropolitanem stawiło się około dwudziestu osób, które po tradycyjnym kwadransie opóźnienia wyruszyły na południowy zachód.

Mieliśmy po drodze przygody. Najciekawsze, że dwoje uczestników wypadu zgubiliśmy na samym początku. Na szczęście pamiętali dokąd jedziemy i gnali w mniej więcej dobrym kierunku. Kiedy się skontaktowaliśmy, byli w Okęciu, a my w Opaczy. W linii prostej byliśmy względnie blisko siebie (około 4,5 km), jednak trzeba było wielu telefonów i prawie godziny, żebyśmy wreszcie spotkali się na stacji WKD Malichy. Druga przygoda była taka, że pomyliłem stacje Michałowice i Reguły, i usiłowałem wjechać na pole w miejscu, w którym go nawet nie ma. Kilka minut straty dla ekipy, kilkanaście minut wstydu dla mnie.

Po Tworkach oprowadzał nas Brzoza. Dzięki dobremu przygotowaniu historycznemu wygłosił mowę, w której streścił ponadstuletnie dzieje kompleksu szpitalnego i okolic. W tym czasie Gu przyniosła las, więc nie mieliśmy innego wyjścia niż zrobić ognisko. Ogniska lubimy.

Powrót Jerozolimskimi był bardzo szybki i imprezę zakończyliśmy około 3:00 na Polu Mokotowskim. Każdy pojechał w kierunku, który bardziej mu odpowiadał.

Dziękuję wszystkim za przybycie, Brzozie za wkład naukowy, ptactwu za trele o brzasku.

PS Fotki pojawią się z poślizgiem, bo mamy problem z miejscem na serwerze.
     
  pancygaro komentarze (38)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  06/05/2006 13:55:47 ::: link ::

Na pierwszym majowym Nocnym Rowerze pojawiło się około 30 osób (Grasshopper miał liczyć, wszyscy wiedzą, że ja umiem co najwyżej szacować). Spod Metropolitana odjechaliśmy punktualnie z piętnastominutowym opóźnieniem i skierowaliśmy się prosto na plac Wilsona (czyt. łilsona) w celu nabycia produktów spożywczych. Obsługa sklepu ze zdziwieniem patrzyła na kilkudziesięciu cyklistów, którzy jeden po drugim zaopatrywali się w kiełbasę śląską (w sumie kupiliśmy ładnych kilka kilo).

Z placu Wilsona ekipa Nocnego Roweru ruszyła Słowackiego, Marymoncką i Podleśną, by skrajem Lasu Bielańskiego pojechać wprost na Młociny. Na Gwiaździstej spadł mi łańcuch, więc musieliśmy zrobić krótki postój. Łańcuch spadł na tyle skutecznie, że nie mam już plastikowej osłonki na blacie. Rower lżejszy i tatuaż na prawej łydce gratis.

Przy wjeździe na polanę napotkaliśmy radiowóz, który czyhał na zbyt aktywnych ogniskowiczów. Płonęło kilka ognisk otoczonych pijaną młodzieżą z paskami na ubraniach, jakieś mocno przeterminowane disco leciało z boomboxa. Atmosfera sielska i miła. Znaleźliśmy wolne stanowisko pod ognisko i po chwili nasz stos już płonął. Z początku mieliśmy problem z kijkami do kiełbasy, jednak obecny wśród nas młody farmaceuta szybko znalazł lekarstwo na naszą bolączkę - dobrał się do czyjegoś składziku zaostrzonych kijków sprytnie zamaskowanego pośród leśnej gęstwy.

Nie wszyscy jedli kiełbaski, ale ci, którzy jedli, wiedzą - Śląsk musi być pięknym miejscem, jeżeli hoduje się tam tak pyszną kiełbasę. Kilka kiełbasek zjadło ognisko, ale chyba nie mamy mu za złe - też sobie musi podjeść. Skoków przez ognisko nie było, śpiewy szybko umilkły, było jednak bardzo wesoło. Na chwilę się zasępiliśmy gdy rozmowa niefortunnie zboczyła w stronę polityki. Szybko jednak wróciliśmy do rozmów o seksie i rowerach, i radosna atmosfera została uratowana.

Przed trzecią postanowiliśmy się zebrać i gromadnie ruszyliśmy w stronę cywilizacji. Niestety już po kilometrze musieliśmy się zatrzymać, bo karbonowa dętka Krzysia okazała się niezbyt odporna na przebicia. Po trzech minutach mieliśmy już pewność, że rekord szybkości wymiany, który niegdyś przy Dworcu Wschodnim ustanowił Vilq, nie zostanie pobity. Karbonowe dętki buntowały się jedna za drugą, więc na przystanku autobusowym na Młocinach spędziliśmy upojne pół godzinki. Mam nadzieję, że sam nigdy nie złapię kapcia na Nocnym Rowerze, bo zdarza mi się to wyjątkowo rzadko i z powodu nikłej praktyki również nie jestem najszybszy w wymianie.

Po przymusowym postoju pognaliśmy w stronę miasta. Przed czwartą rozdzieliliśmy się na dwie grupy - jedna ruszyła w stronę Mokotowa, druga pojechała na Bemowo i ponoć jeszcze godzinkę jeździła i wysiadywała na jakiejś ławeczce. Mnie się dobrze udało, bo jechałem Wisłostradą za MarciNem, który okazał się prawie tak dobry jak autobus i 40 km/h mi się jechało bez trudu. Do domu dotarłem koło 4:30, zmęczony ale radosny.

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy się pojawili na nocnorowerowym ognisku, szczególnie Polskiej Złotej Młodzieży za kijki, MarciNowi za szybki kurs Wisłostradą, Krzysiowi za karbonową rozrywkę i wszystkim, którzy zasłużyli się w zbieraniu paliwa.

Zdjęcia już są w naszym dziale fotograficznym!
     
  pancygaro komentarze (539)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  29/04/2006 12:23:11 ::: link ::

Ostatni Nocny Rower odbył się po Masie Krytycznej i pewnie dlatego był tak kameralny. W dziesięć osób ruszyliśmy na Powsin, po drodze pokonując terenową przeszkodę w postaci rozkopanej Marszałkowskiej (pod prąd). Ze skarpy zjechaliśmy koło Królikarni, a potem już prosto jak po sznurku zajechaliśmy do Powsina. Nie był on jednak naszym prawdziwym celem, którym był tego wieczora ciepły chlebek w Tesco na Kabatach. Pod sklepem dołączyło do nas dwoje spóźnionych cyklistów, którzy wygodnie podwieźli się metrem. Chlebek skonsumowaliśmy na ławeczce nieopodal lasu. Podczas posiłku zostaliśmy pobieżnie sprawdzeni przez chłopaków w białej furgonetce ze szperaczem, ale okazaliśmy się niegroźnymi cyklistami i pozwolono nam dalej siedzieć.

Z Kabat do miasta wracaliśmy z wiatrem, co było o wiele przyjemniejsze niźli walka z jego podmuchami w drodze na południe. Wjechaliśmy na Kopę Cwila, na której ponoć ma powstać kościół, więc kto wie, może to była ostatnia szansa... Widoki nieco nas rozczarowały, więc nie zabawiliśmy długo i ruszyliśmy do miasta. Po drodze nasze szeregi topniały i na plac Zamkowy dotarliśmy w szóstkę. Pokręciliśmy się jeszcze chwilę po centrum, bo byliśmy niedojeżdżeni. Około 3:15 na placu Bankowym rozjechaliśmy się do domów.

Wszystkim bardzo dziękuję za udany wypad!
     
  pancygaro komentarze (34)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  22/04/2006 03:19:30 ::: link ::

Historyczno-żydowsko-martyrologiczny Nocny Rower się odbył. Nie mam pojęcia ile było osób. Zdaje się, że pod Metropolitanem stawiło się gdzieś pomiędzy dwudziestką a trzydziestką dzielnych cyklistów (szacuję na podstawie fotek, które nie są bardzo wyraźne).

Ponieważ spotkaliśmy się, żeby uczcić niedawną rocznicę wybuchu powstania w warszawskim getcie, pojechaliśmy trasą, która przechodziła przez kilka ważnych miejsc pamięci o bohaterach sprzed ponad sześciu dekad. Byliśmy między innymi przy Pomniku Bohaterów Getta, w miejscu śmierci Mordechaja Anielewicza, na Umschlagplatzu i przy zachowanych kawałkach muru getta. We wszystkich miejscach zapalaliśmy lampki, żeby poległym oddać hołd. Przejażdżkę zakończyliśmy pod dawną katownią gestapo przy Żelaznej 103. Udało nam się oszczędzić 200 metrów, bo wcześniej wyliczyłem, że trasa będzie miała 12,5 km, a my zmieściliśmy się w 12,3 km. Tu można obejrzeć mapkę z naszą żydowską trasą.

Tak naprawdę to nie zakończyliśmy wycieczki, ale zmieniliśmy jej charakter i zupełnie rozrywkowo ruszyliśmy na Okęcie. Trasa była trochę inna niż poprzednia, bo ileż można jeździć po własnych śladach. Koło lotniska cargo zrobiliśmy sobie krótki piknik, po czym rewelacyjnym przejściem wzdłuż kanałku odprowadzającego wodę z fos retencyjnych lotniska (dzięki, Gu) przedostaliśmy się pod torami na ich wschodnią stronę. Stamtąd już prosta droga koło Galerii Mokotów wiodła ku miastu.

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy tak licznie się stawili, a szczególnie tym, którzy spełnili moją prośbę i przywieźli znicze i inne świeczki!

Tu są zdjęcia z dzisiejszej nocki.

Pan Cygaro
     
  pancygaro komentarze (347)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  18/04/2006 10:48:49 ::: link ::

Kolejny artykuł o nas w Życiu Warszawy!

Tym razem jest to sprawozdanie z jajecznego Nocnego Roweru, na którym gościł dziennikarz ŻW. W wersji papierowej jest zdjęcie Qby i instrukcja jak zostać nocnym cyklistą. Bez fotki i instrukcji artykuł można przeczytać tutaj.

Dziękujemy, panie Piotrze!
     
  pancygaro komentarze (24)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  15/04/2006 19:56:39 ::: link ::

Tego jeszcze nie było!

Nocny Rower w telewizji! W dzisiejszej Panoramie (TVP 2) o 18:00 pojawił się krótki materiał m.in. o nas. Powiedziałem dwa zdania, pojeździliśmy chwilę przed kamerą... Oprócz mnie na ekranie pojawili się: Cyberkot (ze szczególną rolą trąbki), Qba (to jego rękawice), Spad (macha do kamery), Patrol (ładnie sygnalizuje skręt w lewo) i Cons (pedałujące nogi).

Tu można ściągnąć fragment Panoramy o nas. Waży to 10 MB i zostało sprytnie wycięte przez Pablozka.

Ściągać i oglądać!
     
  pancygaro komentarze (231)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  15/04/2006 03:40:25 ::: link ::

Jajeczny Nocny Rower udał się znakomicie.

Stawiło się około 30 osób (szybko się poruszali i nie zdążyłem policzyć).
Najpierw, jeszcze pod Metropolitanem, pozwoliliśmy się obfotografować panu z Życia Warszawy (tekst ma iść we wtorek, napiszę tu jeszcze). Potem, zachęcani przez ochroniarzy - biurowca, nie naszych - ruszyliśmy do Dolinki Szwajcarskiej odprawić stosowne obrzędy, to jest spożyć dużo jajek i życzyć sobie tego i owego. Jeżeli kogoś pominąłem - teraz nadrabiam: wszystkiego najlepszego, samych XTR-ów i dużo karbonu.

Z Dolinki udaliśmy się na Kopiec Czerniakowski, gdzie pod pomnikiem pomarzliśmy kilkanaście minut. Widok świetny, ekstra klimat - jeszcze tam wrócimy! Pomysł z kopcem był Lokiego, za co mu bardzo dziękuję.

Nocny Rower zakończyliśmy dłuższymi posiadami na Rynku Starego Miasta. Atmosfera zrobiła się ciepła i rodzinna. Do domów rozjechaliśmy się koło 2:30.

Tu są zdjęcia.

Teraz coś miłego: kiedy jechaliśmy Krakowskim Przedmieściem w stronę Dolinki, kilku facetów na chodniku zaczęło krzyczeć "Nocny Rower, Nocny Rower!". Tak, kochani, jesteśmy sławni i rozpoznają nas!

Bardzo dziękuję wszystkim za przybycie i miłą przejażdżkę, pozdrawiam wszystkich nowicjuszy, których imiona i pseudonimy wyleciały mi niestety z głowy. Zapraszam na kolejne Nocne Rowery!
     
  pancygaro komentarze (359)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  11/04/2006 00:28:55 ::: link ::

Szanowni Państwo!

Od dziś można zamawiać tegoroczną edycję odblaskowych opasek Nocnego Roweru!
Jest to wersja letnia, a więc opaski nie na rzep, lecz samozaciskające się (ze stalką).

Opaski można zamawiać na forum Nocnego Roweru.

Tu jest bezpośredni link do tematu zamówień.

A tu można poczytać opinie o zeszłorocznych opaskach.

Im więcej zamówimy, tym każda opaska będzie tańsza!

     
  pancygaro komentarze (33)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  09/04/2006 02:09:45 ::: link ::

Na dzisiejszy Nocny Rower stawili się sami panowie. Siedmiu wspaniałych.
Zgodnie z zapowiedzią pojechaliśmy przez Mokotów na Okęcie. Najpierw zajechaliśmy starą trasą na Cargo, gdzie odsapnęliśmy chwilkę w ryku startujących samolotów i autobusów ZTM. Potem labiryntem objazdów wtoczyliśmy się przed terminal pasażerski, gdzie zrobiliśmy sobie fotkę z Chopinem (będzie dostępna, obiecuję).
Z lotniska pędem pognaliśmy w stronę Zamkowego, bo niektórzy chcieli się załapać na Nocną Masę Krytyczną. Udało nam się ich spotkać na Nowym Świecie, więc wszystko dobrze się skończyło.

Uwaga, ważna informacja! Dziś spotkaliśmy się jeszcze według czasu zimowego, czyli o 22:00. Od następnego Nocnego Roweru przestawiamy się na czas letni i wracamy do naszej tradycyjnej godziny 23:00. Kto się za nią stęsknił, niech wiwatuje!
     
  pancygaro komentarze (1141)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  05/04/2006 01:44:19 ::: link ::

Nocny Rower wreszcie ruszył!

Zgodnie z zapowiedzią inaugurowaliśmy dziś wiosenny sezon. Ale niech nikt, kto nie był, się nie martwi - zrobimy jeszcze kilka inauguracji, żeby się każdy załapał.

W planach mieliśmy dziś Młociny, ale temperatura nieco nas zmiękczyła i zajechaliśmy tylko na punkt widokowy na Bielanach, gdzie zaliczyliśmy krótkie posiady. Następnie wróciliśmy do centrum, odwiedziliśmy kompresor przy Rondzie Babka i zgodnie ze starą tradycją pojechaliśmy do Dolinki Szwajcarskiej.

Atmosfera była bardzo miła, dwa zdjęcia można obejrzeć na moim osobistym blogu, być może więcej wrzucimy jeszcze w jakieś bardziej nocnorowerowe miejsce. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy dziś jeździli, a pozostałych serdecznie zapraszam na kolejne spotkania!
     
  pancygaro komentarze (324)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  30/03/2006 14:22:19 ::: link ::

Nareszcie Życie Warszawy się obudziło!
Ponoć należy to wiązać z ociepleniem...

Artykuł o Nocnym Rowerze ukaże się w sobotę.
Trzymajmy dziennikarzy za słowo i kupujmy w sobotę Życie Warszawy!

Artykułu nie czytałem jeszcze, więc też będę miał niespodziankę.
Oby miłą.
     
  pancygaro komentarze (40)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  21/03/2006 23:21:50 ::: link ::

Audycja się odbyła.
Nagrana, obrobiona dzięki pomocy Razorka,
udostępniona dzięki życzliwości Cyberkota.
Zachęcam do słuchania!

Słuchaj Pana Cygaro!
     
  pancygaro komentarze (407)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  20/03/2006 12:51:51 ::: link ::

Uwaga, kolejna atrakcja!

Z tym Życiem Warszawy jakoś nie wyszło tak pięknie, jak miało być, artykuł chyba wciąż się nie ukazał, ale zgłosili się do mnie kolejni dziennikarze, tym razem radiowi. Jutro, jakoś po 18:00, w Radiu UWMFM będzie audycja o Nocnym Rowerze. O 18:38 na antenie pojawi się Ojciec Dyrektor Cygaro we własnej osobie i coś tam będzie charczał i prychał, bo akurat boli go gardło.

Radio nadaje na Warmii i Mazurach, ale w Warszawie można go słuchać przez internet. Na ich stronie jest takie miejsce, tam się klika i Winamp już wie, co robić.

Do usłyszenia!
     
  pancygaro komentarze (3075)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  26/02/2006 14:28:06 ::: link ::

Dostałem właśnie SMS-a od naszego dziennikarza z ŻW.

Z powodu pojawienia się jakichś pilniejszych tematów, artykuł o nas nie ukaże się w poniedziałek, ale później.
Jeszcze nie wiadomo, którego konkretnie dnia.
Jak tylko otrzymam tę informację, opublikuję ją tu.
A dzięki uprzejmości owego dziennikarza informowany jestem na bieżąco.

Mam nadzieję, że nikt nie kupi niepotrzebnie ŻW. :-)
     
  pancygaro komentarze (156)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  25/02/2006 12:03:14 ::: link ::

Panie i Panowie!

Znów będziemy sławni!

Nocnym Rowerem zainteresował się pewien dziennikarz z Życia Warszawy.
Udzieliłem mu wszelkich informacji potrzebnych do napisania niezgorszego artykułu, a Met podarował mu zdjęcie.
Jaki będzie efekt, zobaczymy. Na 90% artykuł ukaże się w poniedziałek, 27 lutego.
W razie, gdyby termin publikacji się zmienił, umieszczę tu informację.

Zwiększymy im sprzedaż? :-)
     
  pancygaro komentarze (552)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  27/12/2005 00:52:04 ::: link ::

Drugiego dnia Świąt odbyło się opłatkowo-rocznicowe spotkanie Nocnego Roweru. Pod choinką, jaką zamiast ławek wystawiono na dziedzińcu Metropolitana, zgromadziło się kilkanaście osób, które mimo mrozu miały ochotę łamać się opłatkiem z przyjaciółmi z Nocnego Roweru. Padło wiele bardzo miłych życzeń - za te złożone mnie serdecznie wszystkim składającym dziękuję.

Z placu Piłsudskiego pojechaliśmy na stację Statoil przy Puławskiej, żeby sprawdzić czy to prawda, że w Boże Narodzenie kompresory mówią ludzkim głosem. Nieprawda, ale co sobie podpompowaliśmy, to nasze.

Po krótkim postoju na stacji zjechaliśmy koło Królikarni na Idzikowskiego, by Powsińską pojechać do wspomnianego już przeze mnie w październiku parku na Sadybie, gdzie obyliśmy godzinne bachanalia. Piwo, huśtawki, zjeżdżalnie, takie tam...

Ponieważ aż trzy osoby przyjechały do nas z daleka i musiały wrócić do domu pociągiem, z parku dzielna ekipa udała się na dworzec Śródmieście, gdzie w ostatniej minucie umieściliśmy wszystkich trzech panów w pociągu.

Pod choinką (tą najwyższą na kontynencie) życzenia złożyło nam dwóch dresiarzy. Nie były jakieś szczególnie miłe... Coś tam było o penisach i odbytach, taki dresiarski standard. Wzruszeni niezmiernie pojechaliśmy odwiedzić Krasia w jego fundacji i na rondzie ONZ zakończyliśmy świąteczne spotkanie Nocnego Roweru.

Zdjęcia ze świątecznego spotkania polecam!

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy się pojawili i współtworzyli tę rodzinną atmosferę!

Tadeusz, Pan Cygaro
     
  pancygaro komentarze (48)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  23/12/2005 12:16:13 ::: link ::

Z okazji zbliżających się Świąt, wszystkim nocnym i dziennym cyklistom życzę całego roku przyjemnej i bezwypadkowej jazdy, niezawodnych maszyn i mocno świecących lampek. Niech Święty Mikołaj nie przyjeżdża już do Was na tych obciachowych saniach, ale wybierze jakiś lepszy i bliższy naszym sercom środek transportu. Niech na choince nie wiszą te kretyńskie szklane kule, a prawdziwe ozdoby i piękne choinkowe łańcuchy.

I dobrze wiecie, jakich Wam życzę prezentów...

Tadeusz Baranowski, Pan Cygaro
     
  pancygaro komentarze (4647)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  20/12/2005 02:09:41 ::: link ::

Panie i Panowie! Kaski z głów!

Dwóch spośród nas wykazało się hartem ducha i ciała na tyle wielkim, by wziąć udział w najpotworniejszym rajdzie, jaki tylko można sobie wyobrazić - Nocnej Masakrze 2005.
Więcej - nie tylko wzięli udział, ale nawet to przeżyli.
Więcej - nie tylko przeżyli, ale nawet zajęli 3. miejsce (co widać tu).
Brawa dla Wano, brawa dla Taranta!

Zachęcam też do obejrzenia zdjęć, które Słodka zrobiła z narażeniem życia.

Dla słabiej zorientowanych, Nocna Masakra to "200km rowerem w 15h w najdłuższą noc w roku" (cytat ze strony organizatora).
     
  pancygaro komentarze (37)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  12/12/2005 16:56:03 ::: link ::

Nareszcie są opaski odblaskowe Nocnego Roweru!

Długo zbierałem zamówienia i pieniądze, trochę trwała produkcja i wreszcie paczka opasek leży na moim biurku.
Nikt jeszcze poza mną ich nie widział, więc nie wiem, czy wszystkim spodobają się tak jak mnie, ale ja uważam, że są piękne. Właśnie takie jak miały być.

Bardzo dziękuję osobom, które mi pomagały:
Krasiowi za logo NR, Cyberkotowi za projekt opaski, Gomeziowi za pomoc w zbieraniu kasy.


Od dziś zaczynam dystrybucję opasek.
Osoby, które je odbiorą, proszę o opinię na ich temat w komentarzach pod tym wpisem.
Dziękuję!

Tadeusz, Pan Cygaro
     
  pancygaro komentarze (594)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  12/11/2005 22:47:46 ::: link ::

Patriotyczny i jubileuszowy Nocny Rower 11 listopada okazał się najostrzejszym jaki nam się przydarzył. Mieliśmy jechać do Sulejówka, obejrzeć Milusin i postawić światełko...

Zebraliśmy się o 22:00 pod Metropolitanem. Stawiło się 20 osób, całkiem sporo jak na tak kiepską pogodę (padało) i jeszcze gorszą prognozę (miało mocno padać aż do rana). Ruszyliśmy Nowym Światem i Mostem Poniatowskiego. Pędem przejechaliśmy przez Rondo Waszyngtona, potem Rondo Wiatraczna, Grochowską i Płowiecką dojechalismy do Marsa, gdzie zrobiliśmy sobie krótki postój.

Podczas postoju zorientowaliśmy się, że kilku osób brakuje. Szybko okazało się (wiwat telefonia komórkowa!), że Paolka miała wypadek jeszcze na Rondzie Waszyngtona i część ekipy, która jechała na końcu, zatrzymała się, żeby ją ratować. Ponieważ Marsa od Waszyngtona dzieli spory kawałek, kiedy dotarliśmy na miejsce, Paolki już nie było - odjechała karetką do Szpitala Praskiego. Oto, co się stało - Paolka szybko przejeżdżała na ukos przez tory tramwajowe, które ze względu na pogodę były bardzo śliskie. Koło jej uciekło i walnęła głową o jezdnię. Nie miała kasku. Polała się krew...

Ruszyliśmy więc do Szpitala Praskiego. Szeregi nasze znacznie się przerzedziły - zostało 15 osób. W szpitalu dowiedzieliśmy się, że Paolka żyje, ma dwa szwy i czeka na badania. Postanowiliśmy i my poczekać. Pod szpitalem spędziliśmy czas dłuższy (nie wiem ile dokładnie - może dwie godziny). Ponieważ prawie wszyscy przemokli, było nam dość zimno i spora część załogi schroniła się w środku. Po badaniach Paolka wyszła w twarzowym opatrunku na głowie i odjechała z Kamykiem autem. Wtedy okazało się, że dalej jechać chce tylko pięć osób: Loki (nasz przewodnik), Razor, Mastan, Robercik i ja. Reszta zawróciła w kierunku ciepłych domostw.

Szybko okazało się, że nie było nam pisane dojechać w takim składzie do celu - Razor i Robercik zrezygnowali. Do lasu wjechaliśmy we trzech. Z początku było sympatycznie - bardzo ciemno (i dobrze), droga szeroka i w miarę ubita... Szybko jednak warunki zmieniły się - droga ustąpiła miejsca grząskiej i śliskiej na przemian ścieżynie z górkami, dołkami i pniakami. Często musieliśmy nieść rowery, bo kopały się w błocie i piachu. Ja i Mastan zaliczyliśmy gleby - ja podczas swojej postradałem jedną z lampek. Lampka Mastana też nie działała, więc drzewa na środku ścieżki sprawiały mu dużo kłopotu. Lokiemu za to odkręcała się korba, którą musieliśmy co jakiś czas dokręcać.

Przejechaliśmy tak kilkanaście kilometrów i bardzo zmęczeni, całkowicie przemoczeni, wyjechaliśmy na błogosławiony asfalt w Wesołej. Nie było nam bardzo wesoło. Po piaskowej kąpieli wyglądaliśmy bardzo kiepsko (jak trzej faceci cali oblepieni błotem na rowerach całych oblepionych...) a nasze maszyny okrutnie chrzęściły i terkotały. Chrzęściło nam także w zębach, bo od piasku nie dało się uchronić. Korba Lokiego wciąż się odkręcała i wciąż ją dokręcaliśmy. W takiej wesołej atmosferze dotarliśmy na miejsce.

Milusina właściwie nie obejrzeliśmy, bo ciemno, a dworek stoi daleko od płotu. Loki zapalił znicz przed pomnikiem i rozłożyliśmy sie na przystanku autobusowym na piknik. To była miła i spokojna część wycieczki. Jedliśmy chleb ze smalcem, który wziąłem na obchody rocznicy NR, zagryzaliśmy pysznymi ogórkami, które Qba dał mi gdy postanowił wrócić do domu, popijaliśmy herbatą z termosu, który wręczył mi pod szpitalem Kamyk... Dzięki przystankowi nie lało nam się nic na głowy, a to duży luksus.

Niestety trzeba było wracać do domu. Łóżka i wanny nas wzywały - odczuwaliśmy to bardzo dotkliwie. Najbliżej miał Loki - i bardzo dobrze, bo po chwili okazało się, że zgubił śrubę od korby. Chwilę szukaliśmy, ale przepadła. Loki do domu zajechał o jednej korbie, a ja i Mastan ruszyliśmy do centrum. Trudny był to powrót i bałem się, że zasnę za kierownicą (dochodziła piąta, gdy przjeżdżaliśmy przez Wisłę). Skończyłoby się to źle, bo mój rower to nie poziomy-wiadomo-czyj i autopilota nie ma w zestawie. Nie zasnąłem i jakoś się dotoczyłem.

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy się stawili choćby na chwilę, ale bardziej tym, którzy na trochę dłużej. Szczególnie dziękuję Qbie za ogórki i Kamykowi za herbatę, a najserdeczniej Lokiemu, który opracował tę koszmarnie fajną trasę i Mastanowi, który całą ją ze mną przejechał. Paolko, wracaj do zdrowia!
     
  pancygaro komentarze (9)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  02/11/2005 02:37:50 ::: link ::

Cmentarny Nocny Rower udał nam się wyśmienicie. W Metropolitanie stawiło się dziewiętnaścioro dziarskich cyklistów. Część wyposażona w znicze. Po krótkiej dyskusji demokratycznie zdecydowałem, że najpierw jedziemy na Stare Powązki.

Ku naszemu zdziwieniu nikt nie miał nic przeciwko temu, że weszliśmy z rowerami na teren cmentarza. Pochodziliśmy trochę wśród zdezorientowanych ludzi i poczuliśmy tę atmosferę. Było bardzo ciemno, a wkoło migotały setki lampek (nie diodowych). Wszedłszy drugą bramą, wyszliśmy czwartą.

Kolejnym punktem na naszej mapie był Cmentarz Tatarski. Niestety, dane nam było tylko postawić znicze przed jego zamkniętą bramą, więc szybko zwinęliśmy się i potoczyli naokoło Powązek, na Cmentarz Ewangelicko-Augsburski. Chwilę po nim pospacerowaliśmy, i chyba chwilę za długo, bo kiedy chcieliśmy wyjść, okazało się, że bramę zamknięto. Na szczęście szybko znalazł się pan z kluczem i zwrócił nam wolność.

Koło cmentarza, przy ul. Obozowej, jest sobie stacja benzynowa. Zatrzymaliśmy się tam na małe zakupy, dzięki czemu byliśmy świadkami bardzo dziwnej sceny. Nie jestem w stanie wytłumaczyć, o co chodziło, powiem tylko, że po pewne klimaty wcale nie trzeba jeździć na starą Pragę. Ważne, żeby znać Bułę i już. No i bywać na Rakowieckiej, choćby przejazdem.

Kolejnym cmentarzem, jaki zwiedziliśmy, był Cmentarz Wawrzyszewski. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu - o wiele szczodrzej iluminowany niż Powązki. Weszliśmy z jednej strony, wyszli z drugiej, na Wólczyńską, którą pojechaliśmy prosto na Cmentarz Północny. Ten cmentarz nie dostaje mojego atestu - rowerów nawet wprowadzić nie wolno. Kilka osób poświęciło się i zostało z rowerami, a pozostałe poświęciły się i weszły na teren cmentarza. Zapaliliśmy klika lampek, pochodziliśmy sobie chwilę w ciszy i ciemności, po czym ruszyliśmy w dalszą drogę.

Ponieważ norma cmentarzy została już dawno wyrobiona, a nawet chyba przekroczona, postanowiliśmy posiedzieć trochę pospołu w Parku Młocińskim. Dojechaliśmy tam w dwóch grupach - jedna pojechała drogami bitymi, druga przez las. Spotkaliśmy się w miejscu ogniskowym. Chociaż nie było tego w planie, cmentarną eskapadę zakończyliśmy miłymi posiadami przy ognisku.

Podczas powrotu do cywilizowanego świata przebiegł nam drogę lis, ale widać lisy nie przynoszą pecha, bo wszystko odbyło się bez zakłóceń. Cmentarny Nocny Rower uznaję za bardzo udany i wszystkim żywym uczestnikom serdecznie zań dziękuję.
     
  pancygaro komentarze (8)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  29/10/2005 11:19:33 ::: link ::

W ostatni piątek miesiąca pojechaliśmy grzecznie na Masę Krytyczną. Spotkaliśmy się wcześniej pod Metropolitanem i potem razem pojechaliśmy na pl. Zamkowy. Jak na tak niską temperaturę było całkiem sporo ludzi - 950 osób, część w przebraniach z okazji... Święta Zmarłych? Droga wiodła przez Mokotów.

O 23:00 spotkaliśmy się znów - tym razem na normalną nocną przejażdżkę. Poza mną stawili się tylko Amelia i Elementash. W tym składzie pojechaliśmy na lotnisko Okęcie Cargo. W drodze powrotnej postanowiłem przetestować bardzo fajną ścieżkę, którą chadzałem w szczenięctwie. Nikomu nie powiem gdzie ona jest, kiedyś zabiorę tam cały Nocny Rower. Bardzo dziękuję obojgu uczestnikom za przybycie.
     
  pancygaro komentarze (1)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  24/10/2005 02:55:21 ::: link ::

Na wieczór wyborczy Nocnego Roweru stawiło się dziesięcioro cyklistów, ale zaraz po starcie odłączył się Robercik na swoim nowiutkim sprzęcie (chyba przyjechał tylko, żeby się pochwalić), więc tak naprawdę było nas dziewięcioro.

Najpierw pojechaliśmy pod Pałac Kultury, gdzie zwycięstwo świętował Kaczyński. Później okazało się, że był to błąd, ale spędziliśmy tam parę minut na pozowaniu pod bannerem z "dziadziusiem za biurkiem" (określenie jednego ze sztabowców Tuska).

Kolejnym punktem programu była Politechnika - sztab Tuska. Kiedy wjechaliśmy na placyk przed gmachem Politechniki, auto z Tuskiem i Tuskową właśnie ruszało. Zdążyliśmy ich zobaczyć, ale gdybyśmy nie pojechali najpierw do Kaczora, może by jakieś zdjęcia były... Kiedy pozowaliśmy do zdjęcia pod gmachem, ze środka wyszli państwo Waltz, których udało mi się uwiecznić. Tak zakończyła się polityczna część naszego wieczoru wyborczego.

Z Placu Politechniki zjechaliśmy na Czerniakowską, żeby naprawić Amelii rower. Tam zabawiliśmy jakieś pół godzinki, podczas której pojawiła się kolejna ciekawa osoba - szczur. Ganialiśmy za nim chwilę po jezdni, ale wreszcie dał nogę do jakiejś dziury.

Potem pojechaliśmy do Wilanowa, gdzie skręciliśmy w Sobieskiego i wrócili do miasta. Po drodze odbyliśmy krótkie bachanalia na placu zabaw w pewnym parku na Sadybie. Piwo, huśtawki, zjeżdżalnie, takie tam...

Wieczór wyborczy Nocnego Roweru był krótki, ale bardzo sympatyczny. Dziękuję wszystkim uczestnikom. Wspólne jeżdżenie znacznie poprawiło mi humor zepsuty wynikiem wyborów.
     
  pancygaro komentarze (11)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  22/10/2005 17:31:22 ::: link ::

Cóż mogę powiedzieć o dzisiejszym Nocnym Rowerze... Było fantastycznie!

Zebraliśmy się pod Metropolitanem o normalnej porze. Grupka jak na porę roku zebrała się całkiem spora - 16 osób. Zawdzięczamy to zapewne dość wysokiej temperaturze. Około 10°C w nocy to przecież luksus. Mieliśmy do wyboru dwie trasy - przewidzianą na dziś trasę do Młocin i planowaną od dawna trasę do Tworek. Demokracja pchnęła nas na zachód.

Pojechaliśmy Solidarności, Wolską i Połczyńską. Tradycyjnie już zatrzymaliśmy się w Tesco, żeby kupić prowiant. I znowu zawód - nie było gorącego chleba z pysznymi substancjami spulchniającymi. Z Tesco pojechaliśmy jeszcze kawałek w stronę Poznania, a następnie w lewo Wspólną Drogą. Tej nocy była to Wspólna Droga piętnastu nocnych cyklistów (jedyna kobieta, Madame Kam, odłączyła się przed Tesco - stąd rozbieżność liczb). Przejechaliśmy sobie przez Piastów tamtejszymi fatalnie nierównymi drogami i zajechaliśmy do celu - pod bramę Szpitala w Tworkach.

Pod bramą zrobiliśmy sobie krótki postój, sfotografowaliśmy się pod tabliczką, żeby było widać jacy jesteśmy porąbani i obejrzeliśmy ostatnią kolejkę WKD. Potem Brzoza (ta ksywka będzie się jeszcze pojawiać w tej opowieści) pogadał ze strażnikami... Nie wiem jak to zrobił, niech to pozostanie między nimi, ale strażnicy podnieśli szlaban i pozwolili nam jeździć po parku okalającym szpital. Zjechaliśmy nad Utratę i malowniczą ścieżyną ruszyliśmy w górę rzeczki - w stronę Pęcic. Wyjechaliśmy z terenu szpitala tylną dziurą w murze i znaleźliśmy się w Malichach, gdzie, jak się okazało, Brzoza ma dom w budowie.

Stan surowy to stan surowy, ale i tak takich luksusów na Nocnym Rowerze nigdy nie było. Całkiem nie-surowa, ciepła i ładna łazienka, wygodne schodki do siedzenia, a na koniec zwiedzanie tego pięknego gmachu o niezliczonych kondygnacjach. Jak ten Brzoza to zrobił, że ma w swoim domu równocześnie kilka poziomów katakumb imponującej długości i punkt widokowy na wysokości ładnych paru sążni? Było bardzo sympatycznie. Kto miał i chciał, konsumował piwko, ja zadowoliłem się jednym łykiem. Jeszcze pamiątkowa fotka i ruszyliśmy w drogę do Warszawy.

Najpierw jechaliśmy ze dwa kilometry marną ścieżyną wzdłuż torów WKD. Była na tyle marna, że Tarant zaliczył efektowne OTB. Na szczęście nie uszkodził swojego Rockridera, ani nawet lampki. Tak dotarliśmy do Reguł, skąd już asfaltem ruszyliśmy przez Kuchy, Michałowice i Opacz do Łopuszańskiej. Tą z kolei dotarliśmy do Alei Krakowskiej.

Po drodze grupa powoli topniała i na Polu Mokotowskim pożegnałem się już tylko z czterema osobami. Wróciłem do domu jakoś zupełnie nie zmęczony, podekscytowany udaną nocną wycieczką. Bardzo wszystkim dziękuję za udział, szczególnie Brzozie za udział wielce aktywny. Szanowni Państwo, więcej takich NR-ów!

PS Zdjęcia są!
     
  pancygaro komentarze (6)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  20/10/2005 01:09:25 ::: link ::

Środowy Nocny Rower zaczęliśmy wprawdzie w tradycyjnym miejscu, ale o nietypowej godzinie - 21:30. Stawiło się sześć osób, alfabetycznie: Amelia, Met, Misiek, Robercik, Tarant no i ja.

Nie opracowałem żadnej trasy, więc improwizowaliśmy. Przejechaliśmy na prawy brzeg Wisły mostem Poniatowskiego a następnie potoczyliśmy się na północ. Postanowiliśmy skoczyć sobie do Marek i tak też uczyniliśmy. Na miejscu obejrzeliśmy tłumek ludzi czekających na otwarcie nowego sklepu z elektroniką (pewnie z 10 godzin przed planowanym otwarciem - ciekawe ilu zamarzło...).

W drogę powrotną ruszyliśmy Radzymińską. Zatrzymaliśmy się przy Tesco, żeby zjeść ciepłego chleba, ale niestety okazało się, że mają tylko zafoliowane świństwo z zeszłego miesiąca, więc musieliśmy obejść się smakiem. Wycieczkę zakończyliśmy bardzo wcześnie, bo jeszcze przed północą. Niektórzy zakończyli wcześniej - do Marek dojechało nas czworo, a do mostu Śląsko-Dąbrowskiego troje. Cóż, było dość chłodno...
     
  pancygaro komentarze (1)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  19/10/2005 02:08:21 ::: link ::

W nocy z wtorku na środę odbył się jeden z najzimniejszych (ok. 2°C) i najszybszych Nocnych Rowerów w historii. Kameralny, pięcioosobowy.

Zaczęło się niemrawo, bo Suchy chciał kebab i zaraz po ruszeniu spod Metropolitana zatrzymaliśmy się na Krakowskim Przedmieściu. W tym czasie Tarant podregulował mi przerzutki (wielkie dzięki) a ja opowiedziałem Elementashowi o wadach i zaletach slicków.

Następnie ruszyliśmy Tamką w dół i w kierunku Ząbek. Na Solidarności i Radzymińskiej trzymaliśmy ładne tempo nieco powyżej 30 km/h. Skręciliśmy w prawo w Łodygową (przy McDonaldzie), potem w Ząbkach w Piłsudskiego i Szwoleżerów, którą prosto jak w pysk strzelił dojechaliśmy do... kolejnej Piłsudskiego. Ta szybko zamieniła się w Żołnierską, którą dojechaliśmy do Marsa.

Dalszy ciąg trasy ciężko mi odtworzyć. Kręciliśmy się trochę po Grochowie aż wreszcie udało nam się znaleźć zaniedbany tor kolarski (między Mińską a Stanisławowską), na którym spędziliśmy kilka minut w nabożnym skupieniu. Potem pognaliśmy do centrum i już około 1:30 zakończyliśmy NR.
     
  pancygaro komentarze (11369)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  15/10/2005 03:19:24 ::: link ::

Piątkowy Nocny Rower odbyliśmy w mocnym, dziewięcioosobowym składzie. Spotkanie zaczęliśmy od wspólnego oglądania artykuliku o nas w A4, ale dość szybko zebraliśmy się i ruszyliśmy w drogę.

Pojechaliśmy Traktem Królewskim do Wilanowa. Mieliśmy oglądać Świątynię Opa-Opa w budowie, ale zmieniliśmy nieco plan. Ponoć do Świątyni prowadzi niezbyt równa droga, a były między nami dwie szosówki. Ruszyliśmy więc równą szosą do Powsina. Było naprawdę pięknie, bowiem okolicę spowijała gęsta jak mleko mgła, którą światła naszych przednich lampek przecinały ostrymi jak skalpele promieniami.

W Powsinie skręciliśmy w prawo i zajechaliśmy do Tesco na Kabatach. Mieliśmy odwiedzić Świątynię Opatrzności, a wylądowaliśmy w Świątyni Konsumpcji. Pojedliśmy ciepłego chlebka z jakże pożywnymi substancjami spulchniającymi, popiliśmy różnych napojów (ja piłem colę) i zostaliśmy pobłogosławieni przez papieża Pawła VII, który pobłogosławił również opłatkomat firmy Euronet. Oj, działo się...

Z Kabat do miasta droga jest dość prosta. Towarzystwo powoli topniało i na rogu Marszałkowskiej i Wspólnej już tylko we troje oglądaliśmy jak Straż Miejska wyciąga z samochodu pijanego gówniarza. Ten miły akcent zakończył dzisiejsze spotkanie, które uważam za bardzo udane.

Wszystkim uczestnikom bardzo dziękuję.
     
  pancygaro komentarze (36)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  11/10/2005 19:01:14 ::: link ::

Ukazał się październikowy numer miesięcznika A4. Jest to dla nas o tyle ważne, że jest w nim artykuł o Nocnym Rowerze. Autorka poleca także stronę nocnyrower.com. Oto pierwszy raz w historii Nocny Rower pojawił się w mediach. Miejmy nadzieję, że prasa będzie o nas pisać częściej, oczywiście zawsze pozytywnie, i że taka reklama wyjdzie nam na dobre.
A4 w kioskach.

Tadeusz Baranowski, Pan Cygaro
     
  pancygaro komentarze (532)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  08/10/2005 01:38:50 ::: link ::

Piątkowe spotkanie Nocnego Roweru było bardzo kameralne, ale cóż - chłodno już i chyba nie czekają nas na razie frekwencyjne rekordy. Spod Metropolitana, gdzie zebrało się siedmioro śmiałków (w tym cudownie zmartwychwstały Pablozek na rowerze mamusi), ruszyliśmy na Wolę po Mishę.

Na Górczewskiej spotkaliśmy radiowóz zaparkowany na ścieżce rowerowej i zostawiliśmy mu pouczającą naklejkę na przedniej szybie. Panowie policjanci też powinni znać przepisy.

Z Górczewskiej pojechaliśmy Powstańców Śląskich do Włoch, gdzie obejrzeliśmy dawne więzienie NKWD (tak twierdzi Misha, stary enkawudzista). Następnie podtoczyliśmy się pod Marriotta, gdzie dołączył do nas zupełnie nowy uczestnik Nocnego Roweru - Łukasz. Zahaczywszy o Zamek Ujazdowski, udaliśmy się w kierunku Ursynowa. Ponieważ odłączyłem się na Puławskiej, nie wiem, czy reszta ekipy przeżyła... Wiem natomiast, że Amelia upiekła pyszne ciasteczka!
     
  pancygaro komentarze (378)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  24/09/2005 16:09:40 ::: link ::

W czwartek obchodziliśmy Europejską Noc bez Samochodu. Spotkaliśmy się w naszym ulubionym miejscu o nietypowej godzinie - 19:30. Z powodu pory roku było już ciemno, więc Nocny Rower pozostał nocny. Przed 20:00 wyruszyliśmy się na ulicę Samochodową. Wprawdzie lepiej by nam się świętowało na Rowerowej, ale Warszawa dotychczas się takowej nie dorobiła (w końcu to nie wieś...).

Z Samochodowej pojechaliśmy Pod Rurę. Z przygodami pojechaliśmy. Najpierw na pl. Unii Lubelskiej widzieliśmy jak jedno auto zrobiło sobie Dzień bez Chłodnicy, potem na Rondzie Jazdy Polskiej szosówka Spada urządziła mu Dzień bez Łańcucha. Na koniec mój rower ustanowił ten czwartek Dniem bez Przedniej Przerzutki.

Pod Rurą też nie obyło się bez przygód, bo byliśmy świadkami bardzo niemiłego zajścia, w którym uczestniczyło pięciu napakowanych niegodziwców i jeden cyklista. Prawdopodobnie dzięki obecności dwudziestki innych cyklistów niemiłe zajście zakończyło się w miarę szybko, cyklista przeżył a niegodziwcy poodgrażali się i odjechali.
     
  pancygaro komentarze (1995)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  21/09/2005 03:03:18 ::: link ::

Dzisiejsze spotkanie Nocnego Roweru było względnie (jak na ostatnie wyniki) kameralne - pojawiło się 14 osób. Cóż, chłody idą i zrozumiałe, że do jazdy nie zachęcają.

Spod Metropolitana pojechaliśmy na Dolny Mokotów, żeby odprowadzić Dżulię, która nie mogła długo jeździć. Chełmską wydostaliśmy się na Czerniakowską, z której skręciliśmy w Nehru i dalej Bluszczańską w oślepiającym wręcz świetle księżyca pojechaliśmy w kierunku Mostu Siekierkowskiego.

Na moście tradycyjnie zrobiliśmy postój, ale niezbyt długi, bo księżyc nie dość nam przygrzewał. Ruszyliśmy więc na Saską Kępę, którą przemierzyliśmy klucząc uliczkami głównie pod prąd (to takie przyjemne...). Następnie wpadliśmy ze sporą prędkością do Parku Skaryszewskiego. Prędkość była widać zbyt duża jak na rajd po zupełnie nieoświetlonych ścieżkach, bo na którymś krzaczastym zakręcie zgubiliśmy dwie osoby. Po kilkunastu minutach poszukiwań i nawoływań wyjechaliśmy na Zieleniecką i spotkali się z zaginionymi pod Teatrem Powszechnym.

Spod teatru pojechaliśmy Targową, Kijowską (gdzie kilka osób usiłowało rzucić się pod walec), Brzeską i Białostocką, by wyjechać na al. Solidarności i Most Śląsko-Dąbrowski. Zrobiliśmy sobie krótki postój na Placu Zamkowym, co wzbudziło czujność dwóch bystrych stróżów prawa, którzy przyszli spytać, czy przypadkiem nie mażemy flomastrami po cokole.

Spod kolumny pojechaliśmy po jedzonko na róg Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej, gdzie odłączyłem się i później jadąc do domu oglądałem już tylko watahy młodych wszechpolaków oblepiających jakimś syfem mury i płoty. Ponieważ bałem się o rower (oblepiony Giertychem nie wyglądałby najlepiej), nacisnąłem mocniej pedały i szybko znalazłem się w ciepłym domostwie. Wszystkim poza wszechpolakami bardzo dziękuję. A teraz spać.
     
  pancygaro komentarze (193)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  14/09/2005 04:24:36 ::: link ::

Kolejna wycieczka Nocnego Roweru odbyła się.
Spotkaliśmy się jak zawsze i tam gdzie zawsze. Pojawiło się około 20 osób. W naszej Mekce nastąpiła uroczysta premiera naklejek Nocnego Roweru, które cieszyły się sporym zainteresowaniem i szybko zniknęły z moich rąk.
Potem pojechaliśmy trasą będącą wspólnym pomysłem moim i Cyberkota, a zakładającą przejechanie wszystkich warszawskich mostów. Dużo tego nie ma, ale i tak postanowiłem zrezygnować z jednego, żeby osiągnąć parzystą liczbę i wrócić na lewy brzeg. Zaczęliśmy od Grota-Roweckiego i zaliczaliśmy mosty kolejno od północy na południe, z pominięciem niemiłego Łazienkowskiego.
Po drodze odwiedziliśmy sklep nocny na Tamce, w którym nie było za wiele towarów, ale były ulubione chipsy Drzimiego i tanie piwo Harnaś dla Wano. Zrobiliśmy też w Parku Kultury dłuższy postój, podczas którego śmiałkowie próbowali swych sił na wiadomo jakim rowerze wiadomo czyim.
Przez Most Siekierkowski udało nam się przejechać bez ofiar w ludziach, więc prosto z niego udaliśmy się (choć z początkowego składu została już niespełna połowa) do Dolinki Szwajcarskiej, gdzie tradycyjnie zakończyliśmy spotkanie. Tym razem psy nie umiliły nam posiadów.
Przejechaliśmy około 45 km.
Wszystkim obecnym bardzo dziękuję. Jeśli piszę nieskładnie, bardzo przepraszam. Po prostu muszę już iść spać...
     
  pancygaro komentarze (33)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  11/09/2005 04:49:10 ::: link ::

No i znowu się nie udało...
Znowu nie wytrzymaliśmy na Nocnej Masie Krytycznej. Chcieliśmy dobrze, stawiliśmy się licznie (prawie trzydzieści osób), punktualnie, pięknie oświetleni i gotowi do długiej jazdy. Niestety w ciągu ponad półtorej godziny dojechaliśmy z Placu Zamkowego na Chmielną, gdzie masa zrobiła drugi postój (na pewno konieczny). To było za wiele dla załogi NR, której większość odłączyła się i pojechała na północny zachód.
Najpierw zrobiliśmy sobie sesję zdjęciową w skate-parku (w końcu ma być o nas w prasie to i owo, więc ilustracje muszą być). Potem zrobiliśmy niezbędne zakupy w Tesco i zatrzymaliśmy się w celach konsumpcyjnych na terenie WAT.
Spotkanie zakończyło się koło 4:10 na placu Bankowym.
Miło było i fajnie, ale masa niestety nie zdała egzaminu z nocnej jazdy. Może korepetycje? :-)
     
  pancygaro komentarze (229)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  10/09/2005 21:44:22 ::: link ::

Piątkowe spotkanie Nocnego Roweru, rozpoczęło się niezwykle pozytywnie, ponieważ przybyło aż 41 cyklistów!

Niestety już na starcie musieliśmy pożegnać troje z nich, w wyniku czego grupa licząca 38 osób wyruszyła na kolejne ognisko, tym razem do Powsina.
Dojazd przebiegał bez względnych rewelacji, a i wywrotek mieliśmy deficyt. Niestety na przecięciu ścieżki rowerowej z chodnikiem Razorek obdarował nas lotem OTB z tendencja lewoskrętną, uśmiercając przy tym swoją lampkę. Właściciel zyskał jedynie nowe otarcie i był zdolny do dalszej jazdy.

Po nabyciu niezbędnych towarów w Tesco, ruszyliśmy w kierunku lasu, gdzie, jak się później okazało, już wcześniej dotarł Prometeusz, który obdarował nas dogasającym ogniskiem. Bogowie Olimpu zapewne grzmieli ze złości, kiedy po kilku minutach zaczęły rozlegać się swojskie dźwięki, interpretowane jako otwieranie butelek/puszek.
Muszę przyznać, że owe odgłosy towarzyszyły mi już do końca ogniska, a ich liczba wielokrotnie przekraczała frekwencję tego dnia...

Mijały kolejne godziny, do ogniska spadały kolejne kiełbaski, a nad nami zaczynała unosić się chmura w kształcie szyszki chmielu.. Co pewien czas kolejne grupy nocnych cyklistów żegnały się i udawały w kierunku powrotnym. Gdy została nas już tylko garstka, zaczęliśmy integrować się z sąsiednim ogniskiem. Po pewnym czasie postanowiliśmy zakończyć tę piękną noc, wieńcząc ją powrotem do domu, który pragnę Wam zrelacjonować, lecz niestety nie pamiętam już ani minuty... :)
     
  met komentarze (71)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  07/09/2005 11:52:23 ::: link ::

W niedzielę 4 września odbyła się dzienna wycieczka nad Zalew Zegrzyński, ponoć bardzo udana i w gleby obfitująca. Zamieszczamy sprawozdanie jednego z uczestników, Gomezia:

Dzień rozpoczął się od telefonicznej rozmowy z Agnes, która już na pierwszych metrach zaliczyła spotkanie z Matką Ziemią i musiała wrócić do domu, aby opatrzyć rany. Na szczęście na miejscu zbiórki okazało się, że nie taki diabeł straszny i mogliśmy bez większych opóźnień rozpocząć naszą wycieczkę. Pierwsze kilometry upłynęły na spokojnej jeździe asfaltami i leśnymi ścieżkami, była to jednak cisza przed burzą. Najpierw Razor i Słodka, w tym samym miejscu, chociaż niezależnie od siebie, postanowili sprawdzić twardość podłoża. Wypadek Słodkiej był groźny, gdyż na plecach podróżował razem z nią Kuba The Dog, któremu nie w smak byłoby zapewne "robić" za poduszkę powietrzną. A Razor się po prostu wyp.. znaczy nie wypiął z espedów ;) Tutaj nieoceniona okazała się woda utleniona i plastry, którymi opatrzyliśmy otarte kolano Słodkiej. Razorowi (na razie) nic nie było :) Kontynuowaliśmy więc naszą wycieczkę i do samego Nieporętu obyło się bez żadnych niespodziewanych postojów.

Przy samym wjeździe nad Zalew Zegrzyński pokłóciliśmy się o to, w którą stronę pojedziemy. Nie pomógł nawet autorytet samego prezesa i przez dłuższą chwilę staliśmy na poboczu drogi zastanawiając się (ładne słowo), czy jedziemy w lewo, czy w prawo. Proszę zanotować, aby na przyszłość wcześniej ustalać plan i twardo się go trzymać. Krótka wizyta w sklepie (a raczej kilku sklepach) i wreszcie rozłożyliśmy się nad brzegiem Zalewu. Mężczyźni przygotowali ogień, a kobiety podały piwo i kiełbaski :)

Nie wiem, jak długo rozkoszowaliśmy się promieniami wrześniowego słońca. Jednak wszystko co dobre, szybko się kończy. Rzuciliśmy hasło do odjazdu.. wtedy się okazało, że niektórzy z nas zbyt długo przebywali na świeżym powietrzu i mają kłopoty z utrzymaniem właściwego toru jazdy. Pominę milczeniem zmagania z przeszkodami na lokalnym "skejt parku", wspomnę jedynie o uszkodzonej przerzutce Lokiego i kolejnej wywrotce Razorka. Ogólnie razorowy "Dziki Pedał" okazał się tego dnia "Narowistym Dzikim Pedałem" i przy szybkim zjeździe z mostu po raz ostatni (jak się później okazało najskuteczniej) wysadził właściciela z siodła. Asfalt okazał się twardy, a woda utleniona szczypiąca. Od razu uspokajam czytelników: rowerowi nic się nie stało! :)

W przeciwieństwie do porannych wyczynów, powrót okazał się leniwy i spokojny. Jedynie Słodkiej nie wyszło sprawne zjechanie z przystanku tramwajowego na ulicę. Na szczęście obok byli panowie policjanci, którzy ze spokojem przyglądali się, jak tercet Słodka + Kuba The Dog + rower usiłują znaleźć się w prawidłowej pozycji do jazdy. Na zakończenie oprowadziłem Taranta po nieznanych jemu okolicach naszego osiedla (czyt. Jelonek) i zaległem na kanapie sącząc izotoniki. Apteczkę uzupełnię przy najbliższej okazji :)

Gomezio
     
  nocnyrower.com komentarze (1330)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  03/09/2005 13:32:06 ::: link ::

Ostatnia wycieczka NR - czyli pierwsza odnotowana nareszcie na naszej stronie - to była trassa Grassa.

Spotkaliśmy się tam gdzie zawsze o tej samej godzinie. Przybyły 32 osoby, chociaż po odłączeniu się Cyberkota (już po 2 km) zostało nas 31 i to chyba należy traktować jako faktyczną liczbę cyklistów tej nocki.

Pojechaliśmy (będę upraszczać) Królewską, gdzie słyszeliśmy wyzwiska od karków w tuningowanych furach, Karową, koło BUW-u na Most Świętokrzyski, Targową, przez Park Skaryszewski, Waszyngtona do Ronda Wiatraczna, potem Wiatraczną, Szaserów, Garwolińską i Makowską do Rezerwatu Olszynka, gdzie ku uciesze Dyszki i Jacka na szosówkach i wszystkich niedooświetlonych śmigaliśmy po lesie. W lesie tym przeżyliśmy chwile grozy, bowiem pod Pomnikiem Poległych w Bitwie Pod Olszynką odkryliśmy, że dwie osoby zaginęły. Co gorsza, mimo usilnych poszukiwań prowadzonych przez ekipę Grass, Razor, Gomezio i ja, nie odnalazły się. Na szczęście ich późny telefon rozwiał nasze krwawe domysły - zaginieni mieli małą awarię i pojechali inną trasą (później dołączyli).

Spod pomnika ruszyliśmy Podhalańską, Chełmżyńską, Marsa i Płowiecką (gdzieś tam po drodze na stacji benzynowej pojeździłem sobie na OK Jacka - trochę dziwne uczucie, ale wiwat Ostry Kebab! OK testowali też Met, Razor i Misha). Następnie wjechaliśmy na Trakt Lubelski, jak to określił Grass - długą acz sympatyczną ulicę, na której wytworzył się podział na Europę dwóch prędkości, czyli dwie grupy oddalone od siebie o kilometr. Na powrót połączyliśmy się na uroczym rondzie w Miedzeszynie, które jeszcze pojawi się w tym sprawozdaniu. Stamtąd pojechaliśmy lasem nad Wisłę, gdzie zatrzymaliśmy się na plaży, która ponoć jest plażą naturystów, ale jakąś lipną chyba, bo żadnego akurat nie było. Tam zrobiliśmy postój, ale spokojny, bez rozbierania się. Zresztą temperatura nie zachęcała...

Po dłuższym postoju wyruszliśmy nazad do Miedzeszyna, gdzie Lepper i Giertych stwierdzili, że musimy się zatrzymać i wprowadzić ich zaktualizowane wersje (człowiek z harakterem i IE tych). Przy ruszaniu niebezpiecznie zaiskrzyło między Amelią i Patrolem, co skończyło się wspólną glebą na środku trasy szybkiego ruchu (ni widu, ni słychu) i powierzchownymi obrażeniami. Kiedy już obie ofiary wypadku się pozbierały, śmignęliśmy Wałem Miedzeszyńskim do Mostu Siekierkowskiego (po drodze podobno Chodak osiągał jakieś magiczne prędkości, ale niech się sam chwali) i tymże przejechaliśmy na lewy brzeg. Na moście doszło do poważnego wypadku z udziałem Taranta, który postanowił staranować twarzą barierkę. Uspokajam wszystkich - żyje. Przejechaliśmy koło CIOP (może konkurs na rozwinięcie tego rozkosznego skrótu?) i Wisłostradą pojechaliśmy do miasta. Ponieważ przy Poniatowskim odłączyłem się wraz z Karoliną, na tym kończy się moja subiektywna relacja. Do domu dotarłem około 4:15 i chociaż przejechałem tylko 80 km (w tym ok. 50 z NR - taka jest przybliżona długość trasy), byłem bardzo, bardzo zmęczony.

Dziękuję wszystkim za przybycie. Szczególnie nowicjuszom, jeszcze szczególniej starym nocnym wygom, i bardzo dziękuję za pierwszą w życiu przejażdżkę na Ostrym Kebabie.
     
  pancygaro komentarze (10)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


  02/09/2005 02:02:18 ::: link ::

Nocny Rower ma już bogatą historię. W ciągu ostatnich dziesięciu miesięcy odbyło się wiele spotkań i wspólnych wypraw po Warszawie i poza miasto. Na niektórych spotkaniach pojawiały się dwie osoby, na innych nawet ponad trzydzieści. Załoga Nocnego Roweru zdążyła się zżyć, chociaż wciąż dołączają się (i, mam nadzieję, będą dołączać) nowe osoby. Nie liczyłem nigdy, ile osób przewinęło się przez nasze spotkania, ale zaryzykowałbym stwierdzenie, że jest to liczba trzycyfrowa.

Kiedy w listopadzie 2004 roku zakładałem grono Nocny Rower, nie spodziewałem się aż takiego dużego zainteresowania. Podczas swoich nocnych podróży spotykałem tak mało cyklistów, że myślałem, iż jest nas ledwie garstka. Na szczęście myliłem się. Wobec wielkiego zainteresowania postanowiliśmy z Metem wyjść poza ciasne ramy grona i stworzyć ogólnodostępną, ściśle wyspecjalizowaną stronę, którą oto oddajemy w Wasze ręce. Strona ta ma ułatwić organizowanie nocnych spotkań i wycieczek, służyć publikacji sprawozdań i zdjęć z wypraw, które się już odbyły. Ma także propagować nietypowy mimo wszystko sposób spędzania czasu, jakim jest jeżdżenie na rowerze nocą.

Na naszej stronie umieściliśmy forum, dzięki któremu możemy sprawnie komunikować się między sobą, umawiać i wymieniać przydatnymi informacjami. Postanowiliśmy także stworzyć dział uczestnicy, w którym będziemy umieszczać profile osób, które biorą aktywny udział w nocnych spotkaniach rowerowych i zechcą symboliczną kwotą dwóch złotych wesprzeć naszą działalność (dzięki tym wpłatom będziemy mogli pokryć skromne koszty utrzymania strony, np. opłacić domenę i serwer). Mam nadzieję, że strona spodoba Wam się i będzie działać bez zarzutu (jeśli nie, prosimy o zgłaszanie ewentualnych błędów, a nad tym tekścikiem szybko pojawią się liczne relacje z udanych nocnych wypadów.
Włączcie lampki i ruszajcie na Nocny Rower!

Tadeusz Baranowski (Pan Cygaro)
     
  pancygaro komentarze (59)
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------


2M Studio Design | www.metjus.com Pan Cygaro
Uczestnicy Profile Forum Nocny Rower
Rower
  archiwum nocnyrower.com