Błotniki rowerowe

Inne poradniki i rankingi rowerowe

10 komentarzy o Błotniki rowerowe

  1. męskieEgo pisze:

    Dobry błotnik nie jest zły, te dobrej jakości faktycznie dużo dają w kwestii ewentualnego ochlapania podczas leśnych rowerowych wojaży 😛 I ze zgubieniem ewentualnych części to wcale nie jest takie głupie, konstrukcja prosta błotnika przy sporadycznych wypadach w zupełności wystarczy.

  2. Krzysztof pisze:

    Zazwyczaj byłem przeciwnikiem błotników, bo zawsze trafiały mi się takie, które obcierały o koło i ostatecznie z nich rezygnowałem. Teraz w trakcie okresu jesienno-zimowego stwierdziłem, że błotnik to konieczność, bo w przeciwnym razie będę zawsze miał całe plecy od błota 😛 Teraz muszę znaleźć coś solidnego z tego rankingu i zamówię… zobaczymy co z tego będzie.

  3. Piter pisze:

    Ooo super, że tutaj trafiłem, bo mój stary błotnik poszedł właśnie na śmietnik i muszę kupić coś nowego. Konkretnie to 29′ i już wiem co wybiorę. Osobiście preferuję plastikowe błotniki, ale takie o solidnej budowie, które się stabilnie trzymają. Te najtańsze błotniki do niczego się nie nadają, lepiej wydać te parę złotych więcej 😉

  4. Tommy pisze:

    Tak się składa, że mam nawet identyczny błotnik jak z tego rankingu, a konkretnie te od Simpli 28 cali. Jestem z nich zadowolony, bo trzymają się stabilnie i o nic nie obcierają. Warto też postarać się o jakieś dodatkowe mocowania błotnika, żeby mieć pewność, że w trakcie jazdy nic nam się nie posypie 😉

  5. magda pisze:

    Jeśli o mnie chodzi to latem w ogóle nie korzystam z błotników, bo przyznam szczerze, że według mnie nieco oszpecają rower. Natomiast jesienią i zimą są dla mnie obowiązkowym wyposażeniem roweru. Wybieram plastikowe, bo są dużo lżejsze niż metalowe czy aluminiowe i jakoś tak lepiej wyglądają. Poza tym praktycznie co roku zmieniam błotniki na nowe (koszt kilkudziesięciu złotych).

  6. majka pisze:

    Ja muszę mieć solidne, długie błotniki. Mam szczęście wpadać do każdej możliwej dziury i kałuży. I nie raz kończyło się to katastrofą. Na przykład jak jechałam do pracy (mamy w biurze dress code) i akurat tego dnia odpadł mi błotnik, przejechałam przez ogromną kałuże – byłam cała brudna i mokra! Więc błotniki zawsze i wszędzie 😉

  7. bling pisze:

    Nie lubię błotników, jakoś mam wrażenie, że rower z nimi wygląda naprawdę słabo. Jasne, są przydatne, jednak ja na pierwszym miejscu stawiam fajny wygląd. Oczywiście, jeśli ktoś potrzebuje, to niech z nich korzysta. Co kto lubi, co kto woli:) Pozdrawiam serdecznie autorów bloga.

  8. kazushi pisze:

    Wybrałam błotniki plastikowe i powiem szczerze, że są naprawdę świetne! Lekkie, wytrzymałe i w każdej chwili mogę je zdjąć. W okresie jesienno-zimowym jazda bez błotników rowerowych jest dla mnie niemożliwa – dojeżdżam do pracy i w deszczowe dni byłabym cała ochlapana:) Pozdrawiam!

  9. Arek78 pisze:

    Jeżdżę głownie po terenach leśnych i nie wyobrażam sobie jazdy bez błotników, bo potem cały strój wygląda koszmarnie, a tym bardziej po deszczu. Koszt to kwestia kilkunastu złotych, więc nie ma tragedii i można kupić coś bardzo fajnego 😉

  10. Adrian pisze:

    Bez błotników nie wyobrażam sobie jazdy, praktycznie każde wyjście w gorszą pogodę kończyłoby się tym, że bylibyśmy mokrzy, albo cali w błocie. Jeżeli ktoś dojeżdża do pracy, to tym bardziej. Kwestia kilkudziesięciu złotych, za dobry zestaw błotników, więc myślę, że warto.

Dodaj komentarz

Oceń publikację lub ranking*

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *